Zarządzanie sobą. Książka o działaniu, myśleniu i odczuwaniu
Renata Gut, Maria Piegowska, Barbara Wójcik
Autorki dzielą się 12-letnim doświadczeniem nabytym w pracy trenerskiej i doradczej. W czasach przesiąkniętych duchem liberalizmu i indywidualizmu istnieje zapotrzebowanie na specyficzne osobiste zdolności i umiejętności oraz optymalne sposoby ich wykorzystywania. Zwiększa się osobista odpowiedzialność za wybór ścieżki życia i kariery. Coraz większe znaczenie na rynku ma świadomość własnych mocnych stron, samego siebie, swoich wartości i potrzeb.
ISBN: 978-83-7251-957-3
Data wydania: 2008
Liczba stron/format: 280/A5
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena:
40.00 zł
Przy zamówieniu książki przez internet rabat 10%
Spis treści:
Wstęp
Część I. Działanie Renata Gut
Rozdział 1. Pasja rozwoju
Zasada Pareto Zarządzanie sobą Zasoby osobiste Talenty mocne strony Rozwój
Rozdział 2. Zarządzanie sobą w stresie
Mechanizm stresu Fazy stresu Działanie w stresie. Strategie Równowaga wewnętrzna. Relaks
Rozdział 3. Intuicja
Intuicja w działaniu Wrażenia intuicyjne Obiegowe opinie dotyczące intuicji Rodzaje intuicji Intuicja a proces podejmowania decyzji
Część II. Myślenie Maria Piegowska
Rozdział 1. Drogi umysłu
Umysł i mózg Sieci neuronalne Świadome-nieświadome Fenomen uwagi Uczenie się i zapamiętywanie Wiedza, rozumienie, twórczość Wyobraźnia
Rozdział 2. Mózg i zmysły w akcji
Mózg – życie i przeżycie Trzy mózgi Dwie półkule – dwa umysły Zmysły – okna umysłu Równowaga Propriocepcja i kinestezja Smak i węch Dotyk Słuch Wzrok Filtry biologiczne
Rozdział 3. Wzorce myślenia
Wzorce myślenia Mapa Obraz siebie Osobiste prawa i granice Przekonania
Wartości osobiste Założenia, nastawienia i oczekiwania Myśli automatyczne. Dialog wewnętrzny Zniekształcenia jako wzorce
Rozdział 4. Obserwacja bez interpretacji
Część III. Odczuwanie Barbara Wójcik
Rozdział 1. Ludzie i emocje
Życie w emocjach Aktywa emocjonalne Klucz do siebie
Rozdział 2. Emocje jako zasoby
Energia i informacja Źródła uczuć
Rozdział 3. Emocje i ciało
Przykrość albo przyjemność Unikanie uczuć Emocjonalna mapa ciała Świadomość emocjonalna – etap I
Rozdział 4. Emocje i myślenie
Wpływ odczuwania na myślenie Wpływ myślenia na odczuwanie Poczucie własnej wartości Świadomość emocjonalna – etap II
Rozdział 5. Emocje i działanie
Impuls do działania Motywy Decyzje Świadomość emocjonalna – etap III
Rozdział 6. Emocje i duchowość
Bibliografia
Zobacz także:
Z Renatą Gut, specjalistką od zarządzania sobą, współautorką książki „Zarządzanie sobą. Książka o działaniu, myśleniu i odczuwaniu” rozmawia Małgorzata Matuszewska
Jestem zabiegana i mam kłopoty. Czy wzięcie zarządzania sobą na własne barki ma sens? I tak ciągle ktoś zarządza mną i moim czasem!
Zarządzanie sobą jest dla osób, które chcą przeżyć. Warto zacząć sobą zarządzać świadomie, bo nasze zasoby nie są niewyczerpywalne. I jeśli mam świadomość, jakie mam zasoby osobiste, mogę nimi dysponować. Nie da się zarządzać czymś, o czego istnieniu się nie wie.
Czym są zasoby osobiste?
Człowiek funkcjonuje, czyli doświadcza siebie i rzeczywistości w czterech sferach: umyśle, emocjach, sferze fizycznej (ciele) i duchu (w książce nie zajmujemy się duchowością w największym wymiarze, ale pokazujemy, że ten wymiar decyduje w większości wypadków o bardzo wielu naszych decyzjach). Często pracując w biznesie wkłada się w tę ostatnią ćwiartkę pracę z wartościami, z wizją siebie, misją, choć wartości są na wskroś intelektualne i emocjonalne, a nie duchowe. Najpiękniejsze jest to, że jesteśmy systemem, więc każda ze sfer wpływa na każdą. Jeśli ktoś pyta mnie, od czego zacząć zmianę, to nie ma jednej recepty dla wszystkich. Jedni zaczynają zmiany od obszarów, w której czują największy niedosyt, albo wiedzą najmniej. Inne przeciwnie – uważają, że doskonalenie kompetencji to jest ten moment, w którym warto się skoncentrować na tym, co o sobie wiem, wykorzystuję i chcę to robić jeszcze lepiej. To bardzo indywidualna sprawa, ale zawsze źródłem jest znajomość siebie i zasobów.
Co to znaczy: mogę oszczędzać zasoby?
Nie zużywać ich na prawo i lewo. Często osoby zarządzające nami nie robią tego rzetelnie, uważając nie tylko na cele do realizacji, ale także na ludzi, którymi zarządzają. Zarządzanie sobą to dyscyplina dla ludzi, którzy nie chcą wyginąć jak dinozaury, więc szukają porządku i pomysłu na to, jak się zaadoptować.
Ci, którzy nie zarządzają sobą świadomie, próbują jednak jakoś się ratować. Opierają na modnych hasłach, np. asertywności.
To postawa pokazująca nastawienie do mnie i do osoby w relacji i komunikacji. Słowo bardzo modne, którego znaczenie zostało mocno wypaczone i ograniczone do umiejętności odmowy. Asertywność to także umiejętność proszenia, przepraszania, przyjmowania pochwał, nagan i krytyki.
Zarządzanie sobą dotyczy ludzi w określonej sytuacji: zdrowych, o stabilnej sytuacji życiowej. Mnóstwo ludzi powie: co ja mogę, nie mam perspektyw bo jestem emerytem albo choruję.
Umiejętność świadomego zarządzania sobą dotyczy dokładnie tej drugiej grupy. Jeśli ktoś świetnie sobie radzi, rzadko koncentruje się na tym, że kończą mu się zasoby. Część osób wchodzi na tę drogę właśnie w momentach dużego kryzysu, załamania fizycznego czy stresowego, szukania sensu życia, próby połączenia życia prywatnego z zawodowym. To raczej wtedy, kiedy nie mamy do dyspozycji za wiele poza sobą, zaczynamy się zastanawiać, czy możemy coś zrobić lepiej lub inaczej, mając to, co mam.
W jakim wieku trzeba zacząć zarządzać sobą?
Jak najszybciej. Wtedy, kiedy mamy już świadomość siebie, obraz siebie budowany w oparciu o lustra dorosłych, albo kiedy chcemy przekazać wzorce zachowań.
Dziecko samozarządzające to brzmi niebezpiecznie.
Dziecko nie ma wyboru. Kupuje wzorce nieświadomie. W relacjach międzyludzkich, a więc także dziecko-dorosły najważniejszy jest szacunek dla inności. Prawie wszyscy, bo nawet lżej chorzy, mamy takie same zasoby, w które nas wyposażono. Ale ze względu na różne doświadczenia wykorzystujemy zasoby w sobie tylko właściwy sposób. Unikalność jest fascynująca. Nieporozumienia i możliwość twórczego rozwoju, uczenia się od innych wypływają z inności. To moment pokory: warto uczyć się od tych, co mają inaczej, bo dla nas ten obszar wykorzystania zasobów jest w pewnym sensie nieosiągalny.
Mnóstwo ludzi – i to nie tylko szefowie – uważają „ja jestem najważniejszy”.
To mechanizm obronny pokazujący szanse na przeżycie. Muszę dbać o siebie, bo wokół nie ma tłumu, który by o mnie zadbał. Skupiamy więc uwagę na sobie, żeby przeżyć.
Jest możliwa zmiana życia?
Tak.
Ile to kosztuje? Podejrzewam, że warsztaty nie są tanie.
To jest pytanie o cel. Ludzie szukają kierunku, który jest dla nich ważny albo ich fascynuje, jest przyjemny. Są warsztaty, w których uczestnictwo kosztuje 20-30 zł, a można się bardzo wiele dowiedzieć o sobie. Inne są bardzo drogie. Ekskluzywność nie polega na cenie, ale na tym, że wykładowcami są światowe autorytety, budujące mistrzostwo w oparciu o zarządzanie sobą. Jeżeli ktoś chce się rozwijać, nie żałuje pieniędzy, bo chce uczyć się od mistrzów.
Peter F. Drucker zwany papieżem zarządzania miał 93 lata i wykładał na uniwersytecie. Był fenomenem, czy każdy tak może, jeśli chce?
To niewykorzystany standard. Nie każdy ma możliwość dożycia 95 lat. Drucker świadomie decydował o sobie. Wprowadził dyscyplinę zarządzania sobą w tak dużym zakresie, jaki znam dzisiaj.
Po co zarządzam sobą?
Każdym naszym działaniem kieruje jakaś wartość. Może być bardzo wiele motywów, ale u podstaw zawsze jest wartość wspólna. Spód piramidy wartości determinuje moją decyzję. Mobilizuję zasoby dla zdrowia, osiągnięcia sukcesu w biznesie albo dobrego wychowania dziecka. Każdy może to zrobić w swoim kierunku i to jest właściwe, bo robimy to dla siebie.
Gazeta Wrocławska z 1 grudnia 2008
|